top

Li Weixun: Uratowana z piekła

Po latach prześladowań w Chinach kontynentalnych, Li Weixun cieszy się wolnością jako uchodźca ONZ w Stanach Zjednoczonych.

Jan Jekielek, 08 Jun 2007

Pewnego ranka 1999 r., pracowników z Fabryki Maszyn Ciężkich w Shenyang spotkała niespodziewana sytuacja. Zamiast codziennych ogłoszeń, z głośników wydobywał się przerażająco głośny krzyk, „Zdrajca!”, „Zło!”. Obiektem tych oszczerstw była młodsza dyrektor sprzedaży – pani Li Weixun. Pracownicy którzy ją znali, nie mogli uwierzyć własnym uszom.

Dla tych pracowników, którzy byli w podeszłym wieku by pamiętać, ten dzień przypominał powrót do lat 60-tych i 70-tych z okresu Rewolucji Kulturalnej. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, Weixun lub Xiaofu – jak zwracali się do niej przyjaciele, była przez wszystkich postrzegana jako wzorowy obywatel.

Mao Zedong powiedział że powinniśmy służyć ludziom, a ponieważ byłam posłusznym dzieckiem, słuchałam i postępowałam zgodnie z zaleceniami partii. Chciałam być dobrym człowiekiem„, powiedziała Weixun będąc w swoim mieszkaniu w Nowym Jorku. Przyleciała do Stanów Zjednoczonych we wrześniu 2005 r., posiadając status uchodźca strzeżonego przez ONZ.

Po śmierci Mao, Weixun ukończyła studia, wyszła za mąż za ukochanego z dzieciństwa i urodziła syna, Yiping’a. Rozpoczęła pracę w dziale sprzedaży i marketingu. Była członkiem partii komunistycznej aż do tego ranka 1999 r. kiedy w głośnikach ogłoszono że została wyrzucona z fabryki i wydalona z szeregów partii. Lecz Xiaofu nie była obecna by stawić czoła swoim oskarżycielami.

Została zatrzymana przez policję i umieszczona w znajdującej się głęboko pod ziemią celi więziennej, gdzie była dotkliwie bita i zmuszana bez przerwy do oglądania propagandowych filmów wideo. Policja żądała od Weixun by podpisała skrawek papieru co gwarantowało zakończenie cierpień i złego traktowania. W jaki sposób Xiaofu tak poważnie naruszyła system w który kiedyś sama była zaangażowana?

W 1996r. Xiaofu odkryła Falun Gong, duchową praktykę, która w błyskawicznym tempie rozprzestrzeniała się na terenie Chin. I to odmieniło jej życie. Czuła się podniesiona na duchu a choroby, które dręczyły ją od lat, zniknęły. Miliony chińskich obywateli spotkały się z podobnymi doświadczeniami.

Bardzo się zmieniła. Pozbyła się wielu problemów które ją obciążały [i]… ma całkowicie inne spojrzenie na świat. Jest więcej miłości w rodzinie,” mówi jej syn Yiping, który później również zaczął praktykować Falun Gong.

Wszystko zmieniło się dnia 20 lipca 1999 r.

„Udałam się zwykle na codzienny punkt ćwiczeń, tylko po to by dowiedzieć się że nie możemy już więcej ćwiczyć. Było tam wielu policjantów, którzy oświadczyli że praktyka jest zakazana. Na początku nie mogłam w to uwierzyć. Przecież to tak dobra praktyka, jak możecie ją zakazać?” wspomina Xiaofu.

W przeciągu kilku godzin, setki tysięcy praktykujących z całego kraju skierowało się do lokalnych urzędów by zaapelować przeciwko decyzji pochodzącej od głównego dyktatora Chin – Jiang Zemina. Xiaofu i Yiping byli wśród nich.

Xiaofu z synem zostali zaaresztowani i wysłani na plac wielkiego stadionu. Pokazywano tam filmy oczerniające Falun Gong, a policja żądała by podpisali dokument zapewniający że nie będą już więcej praktykować. Odmówili i zostali zwolnieni dostając „upomnienie”.

Dwa miesiące później, Xiaofu ponownie została zaaresztowana za próbę apelowania do rządu w Pekinie. Policja wywiozła ją do aresztu w jej rodzinnym mieście. To było krótko po tym jak w głośnikach Fabryki Maszyn Ciężkich w Shenyang zaatakowano Weixun i to podczas jej nieobecności. Pomimo pobić i prób tzw. prania mózgu, Xiaofu nie zmieniła swojej postawy względem Falun Gong. By zagwarantować wolność Xiaofu, rodzina musiała zapłacić 20,000 juanów (2500 dolarów) i trwało to cztery miesiące.

Xiaofu podjęła inicjatywę ujawniania represji, które jej wyrządzono jak również innym praktykującym, gdzie niektórych z nich spotkał jeszcze bardziej makabryczny los. Xiaofu aktywnie rozprzestrzeniała drukowane materiały informacyjne, które skutecznie obnażały oszczerczą propagandę istniejącą w niemal wszystkich chińskich mediach. Postrzegała to za jej moralny obowiązek.

W maju 2000 r. urzędnicy z biura 610 (instytucji utworzonej do represjonowania Falun Gong) przygotowali zasadzkę w jej własnym domu, lecz na szczęście przyjaciele na czas poinformowali ją o tym. Wyjechała, uznając że tak będzie lepiej. Ilekroć dzwoniła do syna, był zbyt przestraszony by wspominać jej imię, obawiając się że mogą ją namierzyć, wspomina Yiping.

W połowie stycznia 2002 r., prawie dwa lata odkąd Xiaofu opuściła rodzinę, urzędnicy biura 610 przeprowadzili atak na podziemną kryjówkę w której znajdowały się materiały ujawniające zbrodnie popełniane wobec praktykujących Falun Gong.

Xiaofu była jedną wśród zatrzymanych. Była przesłuchiwana i torturowana przez 96 godzin co spowodowało paraliż od klatki piersiowej w dół. W połowie lutego ciągle przebywając w więzieniu, jej ręce stały się czarno-sine i bardzo napuchły. Na początku marca Xiaofu była całkowicie sparaliżowana od klatki piersiowej w dól i wysłano ją do szpitala. W połowie marca wpadła w stan katatonii i lekarze uznali ją za nieuleczalnie chorą. Została zwolniona i wysłana do rodziny. Policjanci ponownie zmuszali ich do zapłacenia 50,000 juanów (6500 dolarów) i nawet w takich okolicznościach, Xiaofu pozostawała pod ścisłym nadzorem policji.

W niewiarygodny sposób, zaledwie po 20 dniach, Xiaofu zaczęła zdrowieć. Była jednak ostrożna by strażnicy nie dowiedzieli się że odzyskuje siły i mobilność. Wierzyła że tylko dzięki naukom Falun Gong i ćwiczeniu medytacji wykonywanej w środku nocy, takie cuda mogły zaistnieć.

Stopniowo strażnicy rozluźnili kontrolę nad Xiaofu. Z pomocą brata udało się jej uciec. Członkowie jej rodziny zostali pobici i przesłuchiwani, następnie całą rodzinę w ramach kary, otoczono aresztem domowym.

„Kiedy stajesz w obliczu wyboru pomiędzy rodziną a przekonaniami duchowymi, to tak jakbyś musiała zdecydować czy stracisz lewą lub prawą rękę„, powiedziała Xiaofu ze łzami w oczach.

Żadnemu z członków rodziny Xiaofu, nie udało się uciec przez prześladowaniami, nawet tym którzy nie byli praktykującymi. Dziewięciu z nich było aresztowanych i by uniknąć policyjnej kontroli, zostali zmuszeni do opuszczenia domów. Jeden z urzędników partii, który pracował w Fabryce Maszyn Ciężkich, naciskał na męża Xiaofu, który również tam pracował, do wzięcia rozwodu. W efekcie dwukrotnie poruszył tą kwestię z żoną, lecz w końcu miłość zwyciężyła i nie potrafił jej zostawić.

Syn Yiping, odmówił podpisania oświadczenia przeciwko Falun Gong. Dzięki osobistej znajomości jego ojca z dziekanem uczelni, dostał się na wydział inżynierski. Yiping praktykował w tajemnicy. Przez dwa lata był szpiegowany przez kolegę z którym dzielił pokój w akademiku.

Biorąc pod uwagę jej okoliczności i presję wywieraną na rodzinę, Xiaofu zdecydowała że wyjazd z Chin będzie najlepszym z rozwiązań.

„Będąc w ciągłym ukryciu, nie mogę mieć prawdziwego kontaktu z rodziną. Bardzo się martwią o moje bezpieczeństwo. Koledzy praktykujący powiedzieli mi również że w ten sposób mogę ujawnić te prześladowania publicznie,” powiedziała Xiaofu.

Starszemu bratu Xiaofu udało się uzyskał paszport dla niej i kilku innych swoich sióstr. Dnia 8 sierpnia 2002 r. Xiaofu otrzymała telefon gdzie ktoś panicznym głosem powiedział: „Ktoś doniósł o twoim wyjeździe!„. Następnego dnia dla bezpieczeństwa wyleciała do Bangkoku. Jednakże jej brat został skazany na osiem lat za „zakłócanie procesu w egzekwowaniu prawa”.

W Tajlandii, ONZ zaakceptował Xiaofu jako uchodźca i rozpoczął szukanie dla niej stałego miejsca zamieszkania. Prawie trzy lata później, po ukończeniu nauki i będąc obiektem obserwacji biura 610, Yiping dołączył do swojej matki. Ich spotkanie nie trwało jednak długo. Nie minęły dwa miesiące od przyjazdu syna, gdy Xiaofu otrzymała dokumenty o przesiedleniu jej do Ameryki. Yiping również jako uchodziec ONZ mieszka w Bangkoku, licząc na to że będzie mógł powrócić do matki na dłużej.

Podczas pobytu w Tajlandii i Stanach Zjednoczonych, Xiaofu niestrudzenie pracuje nad ujawnianiem zbrodni popełnianych przez chińską partię komunistyczną i jej kampanię mającą na celu zniszczenie Falun Gong. Rzeczywiście, powyższy artykuł jest częścią z jej wysiłków.

„Nie poddawajcie się!,” – to wiadomość Xiaofu do tych praktykujących, którzy nadal są poddawani represjom.

Polskie Stowarzyszenie Falun Dafa