top

Internet

Eksplozja internetu w latach 1990-tych była śmiertelnym faktem dla rządów, które opierały się na kontroli informacyjnej by utrzymać władzę. Wielu wierzyło, że inaczej niż prasa i telewizja, ogromna ilość treści wraz z wachlarzem sposobów umieszczania informacji nowego medium jakim jest Internet, będzie niemożliwe do ocenzurowania.

Jednak komunistyczna partia Chin, mimo że ciągle traciła na sile, nie tylko była w stanie utrzymać blokadę  niewygodnych treści w większości chińskich przeglądarek internetowych. Udało się jej również przekształcić Internet – formę wolną i demokratyczną, opracowaną do swobodnej komunikacji między ludźmi – w pułapkę do namierzania tych, którzy byli uwikłani we wszelkie „podejrzane treści”, jak np. prawa człowieka. Niemniej jednak, takie treści jak skandaliczne plotki czy pornografia, były ogólnie dostępne.

Innymi słowy, Chiński Internet został przekształcony w Internet Policyjny. Ta ostatnia to dokładnie nazwa produktu amerykańskiego przedsiębiorstwa Cisco Systems, który został opracowany i przekazany dla Biura Bezpieczeństwo Publicznego w celu namierzania praktykujących Falun Gong i politycznych dysydentów. Jest to część wielomiliardowego projektu Bezpieczeństwa Publicznego o nazwie „Złota Tarcza”. Miał on na celu stworzenie cyfrowej sieci polegającej na monitoringu i weryfikacji numerów z dowodów tożsamości (zobacz: http://www.dd-rd.ca/site/publications/index.php?id=1266&page=8&subsection=catalogue).

Dzięki technologii Policyjnego Internetu, chińskie służby bezpieczeństwa mogły zatrzymać kogokolwiek na ulicy, zeskanować numer dowodu osobistego i uzyskać zapis z ostatnich 60 dni aktywności danego obywatela w Internecie – w tym również korespondencję mailową, i na podstawie tego – zaaresztować.

Cisco i wiele innych Zachodnich przedsiębiorstw jak Nortel, Intel, Yahoo czy Google, uzbroiły partię w zdolność do cenzury i monitoringu cyberprzestrzeni. Podczas gdy od wielu lat pod rządami KPCh, używanie stacjonarnych lub komórkowych telefonów nie było bezpieczne, to teraz zwykli obywatele mogą zostać zaaresztowani za odwiedzenie „złej” strony internetowej lub wysłanie „prywatnego” e-maila.

W 2005 roku, Yahoo! dostarczył władzom chińskim informacje, które pozwoliły na postawienie zarzutów chińskiemu dziennikarzowi Shi Tao. Shi ujawnił i opublikował na łamach zagranicznych stron internetowych wewnętrzne dokumenty partii, opisujące sterowanie mediami podczas obchodów 15 rocznicy masakry na placu Tian’anmen. Został za to skazany na 10 lat więzienia (http://www.rsf.org/article.php3?id_article=14884).

W ten właśnie sposób, setki jak nie tysiące zwolenników Falun Gong zostało zatrzymanych. Głównie za ujawnienie prześladowań poza Chinami lub poinformowanie o tym przyjaciół w wiadomościach e-mail (przykład: http://faluninfo.net/article/758/).  Większość doniesień o prześladowaniach Falun Gong w Chinach, dostępnych na tej stronie, pochodzi od informatorów którzy świadomie podjęli takie ryzyko.

Uwalniając Chiński Internet

Partyjna polityka kontroli internetu jest publiczna do tego stopnia, że przyjęła dwie postacie rysunkowe za wizerunek – chłopaka ubranego w strój policyjny – Jingjing’a i policjantkę o imieniu Chacha (screenshot). Kiedy użytkownicy przeglądają portale internetowe miasta Shenzhen, Jingjing i Chacha pojawiają się, udzielając wskazówek o „zdrowym użytkowaniu” Internetu. Według władz odpowiedzialnych za projekt – Biura Bezpieczeństwa Publicznego w Shenhzen, celem internetowych policjantów jest zastraszenie i zachęcenie do samodyscypliny podczas przeglądania Internetu. (http://www.wired.com/threatlevel/2008/05/deadly-earthqua/).

Internetowa policja nie opiera się jednak na samodyscyplinie, chociaż drażliwe treści są blokowane. Z pośród dziesięciu najczęściej blokowanych stron internetowych Chin, cztery z nich obszernie wypowiadają się na temat prześladowań Falun Gong, pozostałe to „Głos Ameryki”, Radio Wolna Azja i inne.

Według badań przeprowadzonych przez Centrum Berkman na rzecz Internetu i Społeczeństwa  na uniwersytecie Harvarda, słowa kluczowe związane z Falun Gong, znajdują się z pośród tych najbardziej blokowanych, w większości wyszukiwarek internetowych (zobacz raport Centrum Berkman).

Pustka wywołana intensywną filtracją informacji związanych z Falun Gong, została wypełniona partyjną propagandą. Ataki na grupę ze strony państwowej agencji prasowej Xinhua można było często znaleźć na Sina.com i innych chińskich, popularnych portalach informacyjnych. Dzięki współdziałaniu z Google, używając przeglądarek internetowych w Chinach, strony szkalujące Falun Gong, pojawiały się jako pierwsze. (http://www.rfa.org/english/china/2006/01/26/china_google/).

Lecz co zrobić w przypadku tych użytkowników, którzy chcą mieć swobodny dostęp do stron o Falun Gong, Amnesty International, stron o demokracji czy nawet serwisów informacyjnych jak Washington Post czy CNN.com?

Jest coraz więcej sposobów by obejść Wielką Ścianę Ogniową (Great Firewall of China). Wielu zachodnich inżynierów opracowało programy, umożliwiające obywatelom Chin surfowanie po wszystkich stronach internetowych bez ryzyka zostania namierzonym.

Bill Xia z Dynaweb Inc., zdobył szerokie uznanie za oprogramowanie „Dongtai”, którego jest autorem. Program pozwala na użycie serwerów proxy by obejść cenzurę w sieci a także ukrywa adres IP użytkownika przed inwigilacją internetowej policji. (http://www.infosecnews.org/hypermail/0602/11185.html).

Zwolennicy Falun Gong założyli również Konsorcjum Globalnej Wolności w Internecie (link) gdzie zebrano i połączono wiele technologii, które mogą pomóc w przełamaniu Internetowej i telekomunikacyjnej kontroli.

Oprogramowanie stworzone przez Xia i innych w skuteczny sposób pomogło wielu chińczykom na przebicie się przez internetową blokadę. Niemniej jednak, ci inżynierowie toczą żmudną walkę, ciągle ulepszając swoje programy by stawić czoła szybko rozwijającej się i bardzo dobrze finansowanej strukturze monitoringu internetowego w Chinach.

Cyber-wojna poza Chinami

W okresie letnim 2007 roku, zarejestrowano poważne ataki na komputery Pentagonu i kilka brytyjskich ministerstw, które po namierzeniu wskazały komputery biur Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Oprócz tego, oprogramowanie szpiegujące zostało szeroko wykryte w Niemczech, wewnątrz rządowych systemów informatycznych. (http://www.computing.co.uk/computing/news/2198053/chinese-spread-cyber-attacks).

Chiński reżim komunistyczny od lat stosuje rozmaite taktyki by przechwycić informacje i przeszkodzić w komunikacji zwolennikom Falun Gong. Strony internetowe Falun Gong rozmieszczone na zagranicznych serwerach, bardzo często były celem ataków. Równie często zdarzały się próby wysyłki wirusów w celu uszkodzenia komputerów praktykujących. Są to wyraźne przykłady prześladowań o charakterze globalnym.  (zobacz: http://www.stanford.edu/class/msande91si/www-spr04/readings/week5/cia_warns_of_attack.html , http://www.faluninfo.net/displayAnArticle.asp?ID=2340).

W jednym z przypadków, Jeremy Howard – założyciel australijskiego FastMail.fm, zauważył że ktoś przy użyciu bardzo skomplikowanej technologii, wytrwale próbuje włamać się jednocześnie do sześciu prywatnych kont pocztowych. Wszystkie z nich należały do praktykujących Falun Gong. (zobacz:  http://www.abc.net.au/lateline/content/2005/s1397482.htm).

Więcej informacji:
– Geoffrey Fowler, The Wall Street Journal “Chinese Internet censors face ‚hacktivists’ in U.S.” (link).
– Ethan Gutmann, The Weekly Standard “Who Lost China’s Internet”? (link).
– “Aiding the Policenet,” an interview with Ethan Gutmann (link)
– Harvard Berkman Center for Internet and Society China report 2005 study (link)
– OpenNet Initiative report on China (link)
– The Global Online Freedom Act (link)

Polskie Stowarzyszenie Falun Dafa