Polskie Amnesty International ratuje Li Shanshan – praktykującą Falun Gong

W poprzednim newsletterze informowaliśmy o działaniach podjętych przez mieszkańców chińskiej wioski w sprawie uwolnienia Zhou Xiangyanga i jego żony Li Shanshan, praktykujących Falun Gong, którzy obecnie są obiektem represji ze strony chińskich władz.

Polskie Amnesty International również podjęło działania w tej sprawie, rozpoczynając Pilną Akcję – ogólnoświatową akcję wysyłania listów-apeli by uchronić osoby zagrożone torturami lub egzekucją, a także zwrócić uwagę międzynarodowej społeczności na nieprawidłowości, które od tak wielu lat są popełniane na terenie Chin.

Poniżej przedstawiamy treść Pilnej Akcji ze strony internetowej polskiego oddziału Amnesty International.
(Prosimy wszystkich z Państwa o rozważenie przyłączenia się do tej akcji i wysłania listu-apelu.
Jednocześnie będziemy wdzięczni o powiadomieniu nas o podjęciu przez Państwa działania).

Li Shanshan (李姗姗) została zatrzymana w Tangshan, w prowincji Hebei, w północnych Chinach, w dniu 29 października. Chińskie władze skierowały ją na dwa lata „reedukacji poprzez ciężką pracę”, jednak odmawiają podania szczegółów odnośnie miejsca jej przetrzymywania. Grożą jej tortury oraz maltretowanie.

Li Shanshan została zatrzymana w dniu 29 października podczas zakupów w supermarkecie przez funkcjonariuszy Krajowego Departamentu Bezpieczeństwa w Tangshan. Li Shanshan została zatrzymana po tym, jak otwarcie brała udział w kampanii na rzecz jej uwięzionego męża, Zhou Xiangyanga. Został on aresztowany 5 marca, po tym jak spędził sześć lat w więzieniu w latach 2003 – 2009. W dniu 10 listopada Miejskie Biuro Bezpieczeństwa Publicznego w Tangshan powiedziało adwokatowi i matce Li Shanshan, że Li została skierowana na dwa lata „reedukacji poprzez ciężką pracę”.

Rodzina Li Shanshan widziała ją po raz ostatni w dniu 4 listopada, kiedy dostrzegli ją w Centrum Prawnej Edukacji w Fengrun, zakładzie przeznaczonym do „transformacji” praktykujących naukę Falun Gong. Zakład ten ma za zadanie zmuszenie wyznawców do wyrzeczenia się swoich przekonań, często przy użyciu tortur. Od stycznia 2006 roku, Li Shanshan odbyła 15 miesięcy służby w ramach „reedukacji poprzez ciężką pracę”. Była to kara za jej uporczywe prowadzenie kampanii na rzecz uwięzionego męża, Zhou Xiangyanga.

W dniu 26 czerwca Li Shanshan umieściła na zagranicznej stronie internetowej list zatytułowany: „Trudności młodej pary: Siedem lat oczekiwania, dziewięć lat niesprawiedliwego pozbawienia wolności”. Li opisała ten list jako „ historię miłosną”, która szczegółowo opowiada o trudnościach, jakich para doświadczyła czekając przez siedem lat na zawarcie ślubu, który ostatecznie się odbył, po tym jak wypuszczono Zhou z więzienia w 2009 roku, tylko po to, aby został on ponownie aresztowany w marcu tego roku.

Prosimy o bezzwłoczne wysyłanie apeli w języku chińskim lub w języku ojczystym:

- Wzywając do bezzwłocznego uwolnienia Li Shanshan, ponieważ została ona zatrzymana wyłącznie na podstawie praktykowania swojego prawa do wolności wypowiedzi i stowarzyszania się.
- Nalegając, aby władze poinformowały rodzinę Li Shanshan odnośnie miejsca jej przetrzymywania;
- Wzywając, aby władze pozwoliły na wizytacje rodziny oraz adwokata Li Shanshan w areszcie.

PROSIMY O WYSYŁANIE APELI DO 30 GRUDNIA 2011 DO:

Gubernator Prowincji Hebei
Zhang Qinqwei, Shengzhang
Weiming jie 122
Shijiazhuang City Qiaoxi
Hebei Province 050051
Chińska Republika Ludowa
Fax: + 86-311-87026092
Zwrot grzecznościowy: Szanowny Panie Gubernatorze

Burmistrz Prowincji Hebei
Chen Guoying Shizhang
Xishandao, 3
Tangshanshai, Hebei Province
063000, Chińska Republika Ludowa
Fax: +86-315-2812404
Email: 12345@tangshan.gov.cn
Zwrot grzecznościowy: Szanowny Panie Burmistrzu

Oraz kopie do:
Szef Biura Bezpieczeństwa Publicznego
Jiawenya Zhuzhang
Tangshanshi, Hebei Province, Gonganju
Lubeiqu, Xishando, 8
063000, Chińska Republika Ludowa
Email: gaj@tangshan.gov.cn

Prosimy również o wysyłanie kopii do akredytowanych organów dyplomatycznych we własnym kraju.
W przypadku wysyłania apeli po wskazanym terminie prosimy o kontakt z własną sekcją lokalną.

INFORMACJE DODATKOWE

Od września ponad 2,300 osób z 10 różnych miast w okręgu Changli, w prowincji Hebei, podpisało petycje o uwolnienie Zhou Xiangyanga – akcję zorganizowała jego rodzina. Petycja ta została podpisana przez ponad 1,500 mieszkańców z jego rodzinnego miasta. Drugą petycję, wzywającą do uwolnienia Li Shanshan, zorganizowała jej rodzina po tym, jak otrzymali informacje, że została ona wysłana na reedukację poprzez ciężką pracę. Petycja ta została podpisana 15 listopada przez ponad 500 osób.

Falun Gong jest ruchem duchowym, który zyskał dużą liczbę zwolenników w Chinach w latach 90. Po pokojowym zgromadzeniu na placu Tiananmen w lipcu 1999 roku, rząd ogłosił grupę za nielegalną i rozpoczął długoterminową kampanię zastraszania i prześladowania jej zwolenników, kierowaną przez specjalną organizację zwaną Biuro 610. Od czasu ogłoszenia ruchu duchowego nielegalnym, dziesiątki tysięcy osób praktykujących Falun Gong zostało bezzasadnie zatrzymanych, ze względu na „ zagrożenie dla stabilności społecznej i politycznej”. Wyznawcy przetrzymywani są w szpitalach psychiatrycznych, obiektach wymuszających reedukację poprzez ciężką pracę, które są rodzajem aresztów administracyjnych działających bez oficjalnych zarzutów, procesu, ani kontroli sądowej. Praktykujący są skazywani na długoterminowe więzienie i przetrzymywani w specjalnych aresztach, które mają za zadanie „transformację” wyznawców Falun Gong – proces, poprzez który są oni zmuszani do wyrzeczenia się swoich duchowych wierzeń, często przez użycie tortur oraz maltretowanie.

Tortury i inne formy okrutnego traktowania są powszechne we wszystkich rodzajach aresztów. Pomimo ratyfikacji przez Chiny Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 1988 roku, źródła Falun Gong udokumentowały liczne zgony wśród osób praktykujących Falun Gong przebywających w aresztach. Źródła te wskazują, że zgony były wynikiem tortur oraz maltretowania.

Świadectwo Bu Dongwei

Jak czytamy ze strony AI, dzięki pilnym akcjom udało się przez ostatnie 30 lat uratować 16600 osób. Poniżej przedstawiamy krotką historię, a także wideo Pana Bu Dongwei z podziękowaniami dla Amnesty International za pomoc w odzyskaniu długo wyczekiwanej wolności.

Były więzień sumienia Bu Dongwei spędził ponad dwa lata w chińskim obozie reedukacji przez pracę. Zwolniono go w lipcu 2008 po kampanii Amnesty International i jej zwolenników, w tym listach napisanych podczas Maratonu 2007.



„Pracowałem w Pekinie dla amerykańskiej organizacji pozarządowej nad projektem finansowanym przez rząd Stanów Zjednoczonych, kiedy zostałem zatrzymany i wysłany do obozu „Reedukacji przez Pracę” z powodu mojej wiary w Falun Gong.

19 maja 2006 sześciu czy siedmiu policjantów wdarło się do mojego domu w poszukiwaniu książki «Dziewięć komentarzy na temat Partii Komunistycznej». Nie znaleźli wprawdzie książki, której szukali, ale znaleźli kilka książek o tematyce Falun Gong. Zamknęli mnie w ośrodku zatrzymań w dzielnicy Haidian w Pekinie.

Zamknięto mnie w małej celi (około 20m2), gdzie przebywało 30-35, a czasem nawet ponad 40 osób. Zanim przeniesiono mnie do obozu pracy spędziłem w ośrodku zatrzymań ponad 3 miesiące.

Już drugi raz miałem się znaleźć w tym obozie pracy. W 2000 roku wysłano mnie do obozu pracy na rok z tego samego powodu.

Prześladowania w obozie pracy to na przykład niezaspokajanie podstawowych potrzeb, pranie mózgu, ograniczenie wolności pójścia do toalety, ograniczenie wolności prania ubrań, złe jedzenie i złe warunki mieszkalne.

W pekińskim obozie pracy Tuanhe wszyscy wyznawcy Falun Gong muszą nieustannie słuchać jak strażnicy obrażają ich religię i oglądać filmy, które oczerniają Falun Gong. Są zmuszani do wypierania się tej wiary oraz do codziennego śpiewania pieśni sławiących Partię Komunistyczną.

Przymusowe karmienie to forma tortur, która często spotyka wyznawców Falun Gong w obozach pracy – zwłaszcza tych, którzy podjęli strajk głodowy, aby zaprotestować przeciw swojemu bezprawnemu prześladowaniu.

Jeden z wyznawców, pan Yu Ming, którego pierwszy raz spotkałem w obozie pracy Tuanhe w 2001 roku, przebywał w obozie już trzeci raz. Jednak tym razem nigdy go nie widziałem, ponieważ rozpoczął strajk głodowy i umieszczono go w specjalnym małym pomieszczeniu, gdzie była kamera.

Pewnego dnia strażnik wziął mnie do ich biura. Zapomniał wyłączyć monitor zanim tam wszedłem. Na monitorze zobaczyłem Yu Minga, który leżał przywiązany do małego łóżka na środku pokoju, a obok niego siedziało czterech więźniów nie będących wyznawcami Falun Gong.

Każdego dnia Yu Ming był przymusowo karmiony przez lekarza. Spędził ponad 6 miesięcy przywiązany do łóżka zanim przeniesiono go do innego obozu pracy w kwietniu 2007.

Strażnicy zatroszczyli się o to, żeby mieszkali z nami więźniowie niezwiązani z ruchem Falun Gong, którzy mieli pilnować wyznawców tej wiary. Obiecali im, że jeśli będą «dobrze pracować», szybciej opuszczą obóz. Wyznawcy Falun Gong nie mogą ze sobą rozmawiać.

Przymusowa praca w obozie
Podczas mojego pierwszego pobytu w obozie więźniów zmuszano do pakowania jednorazowych pałeczek w bardzo niehigienicznych warunkach. Każdego dnia zmuszano nas do pakowania 6000-7000 par pałeczek. Wszystkie z nich kładziono na ziemi w małym pokoiku, a ludzie często na nie nadeptywali. Część z nich była przeznaczona na eksport.

W lipcu 2009, kiedy jadłem lunch na Wzgórzu Kapitolskim w Waszyngtonie, zauważyłem, że jednorazowe pałeczki używane w tej kawiarni wykonano w Chinach. Nie jestem pewien, czy wykonano je w obozach pracy. . .ale my pakowaliśmy takie same pałeczki.

Podczas mojego drugiego pobytu w obozie zmuszano nas do pakowania kartonowych pudeł i narażono na wdychanie toksycznych klejów bez odpowiedniej ochrony.

Przy pomocy rządu Stanów Zjednoczonych, Parlamentu Europejskiego, rządów Wielkiej Brytanii i Niemiec, Amnesty International oraz innych organizacji, mojej córce i mnie udało się w końcu przyjechać do USA i połączyć z żoną po moim zwolnieniu z obozu w lipcu 2008.

Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim osobom, które przez ostatnie dwa lata pomagały mnie i mojej rodzinie.

Miliony wyznawców Falun Gong są wciąż prześladowane w Chinach. Wielu z nich straciło pracę, dach nad głową i wolność. Niektórzy z powodu siły swoich przekonań stracili nawet życie.

Nawet kiedy przebywałem jeszcze w obozie pracy, z zachowania strażników mogłem wywnioskować, że odczuwają presję międzynarodową. Jeden z nich nawet raz wspomniał, że zajmują się mną organizacje praw człowieka.

Dopiero kiedy przyjechałem do USA dowiedziałem się, że członkowie Amnesty International z całego świata pisali w mojej sprawie setki, jeśli nie tysiące listów. Wszystkie zostały skonfiskowane przez władze. Wierzę jednak, że presja międzynarodowej opinii publicznej, w tym także listy członków AI, bardzo mi pomogły.

Z doświadczenia wiem, że uwaga i naciski międzynarodowej opinii publicznej mogą wpłynąć na poprawę warunków, w jakich przetrzymywani są więźniowie. Maraton Pisania Listów to świetny pomysł. Chińczycy zaczynają stosować podobne działania, aby pomóc osobom przetrzymywanym w chińskich więzieniach. Niesprawiedliwość musi zostać zatrzymana – i zostanie – wspólnym wysiłkiem wszystkich prawych i dobrych ludzi”.